"TO
SIĘ NAPRAWDĘ DZIEJE"

Keren na spacerze zagadnęła panie myśląc, że są z Anglii albo USA, a to były Turczynki, które ani słowa po Ang lub Esp, więc było trochę śmiechu i zabawy w dogadaniu się, ale nie ma to jak JW.ORG i filmy w setce językach. Wywiązała się ciekawa rozmowa, przy której więcej kobiety rozumiały z gestykulacji niż naszej mowy 😆 Panie oglądnęły film "Autor Biblii" po turecku & wzięły chętnie Jw.org wizytówkę; powiedziały że odwiedza stronę w swoim języku
biegam nad oceanem parę
razy w tyg z rana
Genialna sprawa
ze względu na ciepły
klimat i promienie słoneczne, których tu mam w nadmiarze - zmuszona jestem do
filtra 50+ albo więcej


spotkanie i lunch z tą parą było czystą przyjemnością. Z Walterem i Esperanzą poznałam się ponad rok temu w Urubambie, gdy wspierali ten zbór przez 3 miesiące. Obydwoje przez 11 lat należeli do RBC i wspierali budowy wielu Sal Królestwa i biur tłumaczeń w całym Peru; w niektórych miejscach przebywali przez 6 miesięcy lub dłużej. Opowiadali nam jak im się żyło w tych miejscach i jak Jehowa zaspokajał ich każde potrzeby, ale też pragnienia, przez te wszystkie lata na budowie. Teraz mieszkają w Limie, ale postawili sobie duchowe cele, żeby się przeprowadzić na prowincje do naszej Urubamby, gdzie są potrzeby na braci usługujących, a także ogromne potrzeby na terenie. Mieć takich duchowo usposobionych i wesołych ludzi wokoło siebie to prawdziwe błogosławieństwo
w te zaledwie 2 tyg mojego Peru pobytu zdążyłam przeżyć wyjątkowe & niesamowite chwile, którymi spróbuję po krotce się z wami podzielić & udokumentować to fotkami
akurat trafiłam na pożegnanie kilku Betelczyków
z angielskiego zboru - przenoszą ich na inny teren lub do innych zborów w Limie
Co roku w każdym zborze odbywa się spotkanie starszych z pionierami stałymi danego zboru, ominęło mnie moje w Londynie, więc starsi z angielskiego zboru zaprosili mnie na to w Limie.
"Bądźcie umiejętnymi rybakami ludzi " oparte na Mat 4:19 -
było to bardzo budujące spotkanie, na którym otrzymaliśmy wskazówki co do tego
jak możemy naśladować przykład Jezusa w tym: gdzie i kiedy głosił, metody
nauczania i jego zaufaniu do Jehowy. Zostaliśmy zachęceni do odważnego głoszenia
nieoficjalnego, a także do zapoznania się z terenem zboru i jego potrzebami,
aby tak jak umiejętny rybak 'poszukiwać wydajnych wód'. Motto spotkania 'Ufaj
Jehowie i Jego organizacji i tak jak dobry rybak bądź cierpliwy, ciężko pracujący
i gotowy znosić trudności'.
obiekt składał się z dwóch hal: jedna zadaszona i zabudowana, ale przewiewna, bo nie ma szyb w otworach i tył hali jest cały otwarty, i druga sala, mniejsza, która jest cała zabudowana. Ze względu na liczbę zaproszonych, zadaszony plac, który normalnie służy za stołówkę podczas zgromadzeń, został zamieniony w hale zgromadzeń z plastikowymi krzesłami. Wszystkie hale były jedna obok drugiej. W głównym obiekcie, gdzie mieści się ponad 5 tys. obecnych odbywał się program i był on wyświetlany w telewizorach w dwóch halach obok. Ten weekend był bardzo wyjątkowy w całym Peru, bo weekendowe zebranie odbyło się w całym Peru w niedzielę, gdzie program tego zgromadzenia był transmitowany z rana na żywo do zborów lub odgrywany popołudniem w kolejnych zborach.
2. Publiczne Głoszenie.
3. Głoszenie na nieprzydzielonym terenie
5. Głoszenie w Peruwiańskich więzieniach
brat biegle mówił po hiszpańsku wiec swobodnie przywitał się z braćmi mówiącymi po hiszpańsku, ale zrobił coś niesamowitego, aby przywitać wszystkich słuchających w Peru. Przywitał paroma zdaniami w Keczua zbory i grupy mówiące tym językiem. To nie jest łatwy język, więc brata płynnie wyuczone zdania w Keczua spotkały się z ogromnymi owacjami na całym obiekcie. W Peru jest kilka obwodów głuchoniemych i brat także ich przywitał migając powitalne zdania w ich języku. Zamigał: "Witamy was kochani nasi bracia. Kochamy was bardzo i ślemy pozdrowienia". Wszyscy zaczęliśmy bić brawo na co brat powiedział: "Kochani oni nie słyszą waszych oklasków. Wiecie, jak się klaszcze w języku głuchoniemych?" Pokazał nam - podniesionymi rękami i rozwartymi dłońmi kręcisz w prawo/lewo. Poprosił abyśmy wszyscy zebrani w ten sposób przywitali naszych braci głuchoniemych i kamery pokazywały w telewizorach te 3 sale na obiekcie i wszystkich braci machających w ten sposób do głuchoniemych odbierających program. Mega urocze to było.
Wtedy nagle brat mówi: "Jest
jeszcze jedna grupa braci, która ani nie słyszy waszych oklasków, ani nie widzi
waszych dłoni. Są to nasi niewidomi i głuchoniemi bracia, których jest bardzo dużo
w Peru. Wiecie, jak się przekazuje im nasza miłość i pozdrowienia? Tupie się
mocno w podłogę, aby oni czując wibracje podłogi wiedzieli, że jesteśmy z nimi.
Brat zachęcił nas do przejawiania postawy: "Jak tylko się obudzę, zakładam obuwie dobrej nowiny" i podał doświadczenie pewnej siostry z Grecji, która zobaczyła starszą kobietę niosącą dużo siatek z zakupami. „Ta kobieta była bardzo przemęczona życiem i zniechęcona, i niosąc te siatki pomodliła się do Boga, prosząc, aby zesłał jej do pomocy anioła. Nasza siostra podeszła do tej kobiety i zaoferowała się pomóc z siatkami. Odprowadzając tę kobietę do domu, oczywiście, podzieliła się z nią dobrą nowiną i gdy kobieta ją zapytała o imię, siostra jej odpowiedziała: " Mam na imię Melek, to po Turecku znaczy 'anioł'" 😃😃 Pewnie się domyślacie - ta kobieta poznała prawdę i jest teraz naszą siostrą!!!” To naprawdę zabawne, jak czasem Jehowa odpowiada na nasze modlitwy wprost i bezpośrednio.
Kolejne doświadczenie: chłopczyk w służbie odwiedzał pana na piątym piętrze. Pan otworzył drzwi i powiedział: "Ja tak naprawdę nie jestem zainteresowany tym co chcecie mi przekazać", na co chłopczyk odpowiedział "Ale zawsze bierze pan od nas czasopisma, i przyszedłem aż na 5 piętro, żeby panu je przynieść" na co pan odpowiedział: "Właśnie dlatego je biorę, bo przychodzisz aż na 5 piętro i doceniam twój wysiłek, wiec zawsze biorę od ciebie te czasopisma" i pan je wziął również tym razem, a chłopczyk zrobił notatkę do adresu: "2 czasopisma u pana, który udaje że nie jest zainteresowany" 😆
Kolejne doświadczenie, które podał mówca jest z Europy. Dwóch pionierów głosiło na odległym terenie cały dzień i byli zmęczeni po całym dniu wędrówki oraz głoszeniu, więc postanowili, że już nikomu nie będą głosić, bo zakończyli służbę na ten dzień. Weszli do jadalni w restauracji i chcieli porostu usiąść w ciszy i sobie zjeść. Jadalnia była pełna ludzi i zobaczyli stolik w kącie, przy którym siedziała tylko jedna kobieta; zapytali, czy mogą się dosiąść i zjeść po cichu obiad. Pani się zgodziła i sama w ciszy jadła swój obiad, ale gdy zaczęła się przyglądać tym dwóm braciom ubranym ładnie w garnitury i pod krawatem, zapytała "Jesteście biznesmenami?". Bracia spojrzeli na siebie porozumiewawczo, odłożyli obiad i zaczęli głosić tej kobiecie; wydali jej wspaniałe świadectwo, a obiad zjedli zimny. Ci bracia opowiadali, że po kilku latach odwiedzali Betel w tym kraju i podeszła do nich kobieta i powiedziała: "Kiedyś zatrzymaliście się w mojej wiosce i jedliście obiad w stołówce, ja jestem tą kobietą, która siedziała z wami przy tym stole. Uratowaliście mi życie, bo przechodziłam ogromną depresję i wtedy tego dnia postanowiłam skończyć ze swoim życiem. Przygotowałam się na śmierć, zaplanowałam wszystko i poszłam zjeść ostatni obiad w mojej ulubionej restauracji. A przy stole usiedliście właśnie wy". Mówca to skomentował: " Czy myślicie, że ci bracia od tej pory, słysząc słowa tej siostry, kiedykolwiek zrobili sobie 'przerwę' od wydawania świadectwa?"
Brat podkreślił, że nie możemy otrzymać większego przywileju niż głoszenie dobrej nowiny. Jesteśmy w ten sposób ambasadorami dobrej nowiny, współpracownikami samego Boga i Jezusa. Nie ma większego przywileju niż głoszenie, w którym wszyscy możemy uczestniczyć, a wszelkie zadania ponad głoszenie dobrej nowiny, które nazywamy 'przywilejami' to zadania, przy których stajemy się po prostu sługami innych.
Później mówca przeszedł do poruszającej mowy skierowanej do młodzieży zadając pytanie: "Młodzi jak możecie pokierować swoim życiem?" Zachęcił do bycia ostrożnym, jeśli chodzi o świecką edukację, zaznaczając, że edukacja u Jehowy jest o wiele lepsza i ważniejsza, omawiając przykład ap Pawła (Fil 3; 7,8). Podał też wypowiedź pewnego profesora z uczelni w Afryce, który powiedział, że zastanawia się często czemu dzieci ŚJ udają się na uniwersytety, skoro edukacja w ich organizacji jest niezwykle dobra i często na jego uniwersytecie wykładowcy używają czasopism JW.ORG szukając informacji do swoich wykładów.
Brat opowiedział wtedy przykład: na plażach Greckiej wyspy Zakyntos, można co roku spotkać tysiące gniazd żółwi morskich, które się nazywają 'karetta karetta'. Samica, które zniesie nawet ponad 100 jaj, pokrywa gniazda piaskiem i wraca do morza. Młode same się wyklują po kilku tygodniach i gdy wreszcie dokopią się na powierzchnię gniazda, wychodzą z niego najczęściej w nocy, gdy piasek jest chłodny i instynktownie kierują się w stronę morza, w czym pomaga im księżyc, który oświetla im drogę. Gdy tylko żółwik karetta karetta dostanie się do morza, rozpoczyna samodzielne życie i instynktownie wie co ma robić, aby przeżyć. W ostatnich latach jednak pojawił się problem na wyspie Zakyntos i te żółwie są pod ochrona tam jako gatunek zagrożony. Zakyntos stał się bardzo popularną wyspą wśród turystów i przy plaży zostało wybudowane wiele dyskotek, które całą noc świecą mocne dyskotekowe światła. Ochrona środowiska zaobserwowała w ostatnich latach zagrożenie dla tych stworzonek: gdy żółwiki się wyklują, wiele z nich, widząc ostre światła dyskotek omylnie uznaje je za księżyc i rozpoczyna wędrówkę w stronę dyskotek, która dla wielu żółwików kończy się tragicznie. Mówca skomentował: "Kochana młodzieży, uważajcie na 'światło pochodzące z nieznanego źródła', bo może was omylnie pokierować w złym kierunku".
Na koniec nasz gościnny mówca wygłosił przemówienie, w którym poruszył przykład Noego i budowy arki (Rodzaju 6:14). Gdy Noe pokrył arkę smołą, zapewne nie przyglądał się arce tylko z zewnątrz, czy cała jest pokryta smołą. Na pewno nie raz wchodził do środka arki, za dnia i sprawdzał czy gdzieś nie przenika światło słoneczne do środka, co sugerowałoby jakąś dziurę. Rozumiał jakie to ważne, aby arka była szczelnie pokryta mazią, gdyż miało to stanowić ochronę przed przeciekaniem wody podczas potopu. Tak samo my musimy często sobie zadawać pytanie 'Kim tak naprawdę jestem w środku?' i sprawdzać siebie od wewnątrz; szukać jakiś dziur, pęknięć, szpar w naszej duchowej osobowości i je szybko naprawiać. Zawsze mieć mnóstwo pracy w największym przywileju - głoszeniu dobrej nowiny. Wtedy będziemy mieć swobodę mowy, gdy spotkamy Noego w raju i zapytamy 'Jak to było z tą smołą?', a ona nas zapyta 'A ty, opowiedz mi, co robiłeś w dniach ostatnich przed Armagedonem?'
Całe prawie 3 godzinne spotkanie było po hiszpańsku, którego nie za dużo zrozumiałam, ale siedzieli obok mnie przyjaciele Keren - Judy i Cezar, którzy tłumaczyli mi na angielski niektóre ważne fragmenty. Później, popołudniu, udałam się do angielskiego zboru, gdzie cały program był odgrywany i przetłumaczony na angielski - wtedy dokładnie zrozumiałam wszystkie doświadczenia i mogłam się nimi podzielić z wami
Być na tym spotkaniu było niesamowitym przywilejem i doświadczeniem. Poznałam wiele osób, które w Peru usługują na terenach z potrzebami i wytężają swoje siły, aby służyć Jehowie w jak największej mierze. To niesamowite, że w każdym miejscu na ziemi, w jakim by się nie wylądowało, można poznać takich działaczy. Bardzo mnie zbudowało to spotkanie i upewniło, że jestem w miejscu, w którym powinnam być!!! To był podnoszący na duchu i zachęcający prezent od Jehowy!!!
Damaris i jej siostra ⇑ są dojeżdżającymi pracownikami Betel, więc też dostały zaproszenie
ciotka Keren, która mnie zabrała na spotkanie
Często wyruszam do służby publicznej w zborze angielskim lub czasem w hiszpańskim języku z rodziną Keren. Rezultaty służby w Limie zdecydowanie trochę inne niż na prowincji (mniejsze zainteresowanie), ale także bardzo radosne, bo ludzie w tym kraju są zainteresowani prawdą z Biblii i chętnie się przy stojaku zatrzymują, rozmawiają o prawdzie, biorą książki & czasopisma. Stoimy z angielskim wózkiem/stojakiem, ale zawsze mamy przy sobie hiszpańską literaturę, ponieważ częściej jednak Peruwiańczycy się zatrzymują przy nas, ale jest też wielu turystów, którzy mówią rożnymi językami, więc JW.ORG i lista ponad 870 języków - jest baaaaardzo pomocna! Ostatnio podszedł do nas mężczyzna z Pakistanu, który mieszka w Peru i dobrze mówi po hiszpańsku & ang. Pokazałyśmy mu naszą stronę JW.ORG i zapytany jakim językiem mówi, powiedział; "Mowie w języku Urdu, ale wasza strona na pewno nie ma tego języka". Ależ się zdziwił, gdy zobaczył ją w swoim języku i oglądał filmik w Urdu. Chętnie wziął traktat i dopytał o nasze główne wierzenia
Ludzie mają tu w Peru serca bardzo otwarte na poznawanie Boga i Biblii. Nie wiem czy dlatego, że jest to kraj biedniejszy i mało zamożny, gdzie nowinki techniczne docierają znacznie później niż na Zachodzie, więc ludzie są mniej skoncentrowani na bieganinie za pieniędzmi i rozrywką, czy dlatego że życie jest tu trudniejsze - wielu z Peruwiańczyków, musi ciężko pracować, żeby starczyło na podstawy życia codziennego... W Peru bardzo widoczna jest różnica między bogatymi, średnią klasą i baaaaardzo biednymi, którzy na obrzeżach miast lub na prowincji mieszkają w skrajnych warunkach, które na Zachodzie byłyby nie do przyjęcia. Brak równości społecznej i w wielu miejscach ubóstwo sprawia, że ci ludzie widząc prawdy Biblijne, które mówią o sprawiedliwym Bogu i przyszłości, trafiają prosto do ich serc. Ci ludzie bardziej sobie cenią komórkę rodzinna i wartości duchowe niż sprawy materialne. Widać to szczególnie po wyborze książek ze stojaków, bo jedne z najbardziej popularnych książek to 'Opowieści Biblijne’, 'Tajemnica szczęścia rodzinnego' i np. 'Człowiek poszukuje Boga' lub ' Czy istnieje Stwórca'.
moje ulubione miejsce, przy którym stoimy ze stojakami to El Malecon, przy miejscu, gdzie się odbywa latanie paralotnią. Wiele ludzi przychodzi obserwować te loty, więc zbiera się dookoła dużo osób i często też interesują się stojakami i do nich podchodzą, lub z daleka obserwują nas
dziewczyna, która przechadza się El Malecon i sprzedaj domowej roboty trufle
W Limie w zborach
bardzo popularny jest przenośny stojak, zwany 'roll-up'. Pochodzą one z Japonii
i bracia w angielskim zborze zamówili je przez Betel dla wielu pionierów ze
zboru. Pionierzy trzymają je u siebie w domu i mają je na własny użytek, więc mogą
wyruszyć w każdej chwili do publicznej służby. My z Keren też otrzymałyśmy po
takim w prezencie od braci. Jest on lekki, przenośny jak torba, szybki do złożenia
i zabiera bardzo mało miejsca. Rozkładasz go, wkładasz w kieszenie publikacje i
wystawa gotowa.


















































































Sarenko wszystko co opisujesz i dodajesz piękne zdjęcia wywołuje gęsią skórkę 😊Piękna i mądra decyzje podjelas dzielna kochana Sarciu😊Powodzonka dla Ciebie Karen i naszych kochanych braci😊🐽❤
OdpowiedzUsuńPiekne doswiadczenia i przezycia kocjana Sarenko.Dalej dzialaj dzielnie kochanie😊
OdpowiedzUsuń