2 mar 2017

" dzięki prawdzie staniecie się wolni”



"Bóg nigdy o mnie nie zapomniał"

Co to znaczy ulozyc sobie zycie od nowa? Zaczac od samego zera?

Ostatnim razem opowiadalam o Vase R, ktora, zostala skazana na 8 lat za przestepstwo, ktorego nie popelnila; a takze o tym ze w wiezieniu odsiaduja wyrok, powiazany z narkotykami, 2 grupy kobiet - te, ktore robily to swiadomie i nieswiadomie, winne i niewinne.  Vase nie miala pojecia co sie dzieje i zostala powiazana z przemytnikiem, i w sumie uznana za jednego z nich.

W Limie poznalam tez dziewczyny, ktore naleza do tej drugiej grupy - swiadomie przemycajacych, czyli winnych....

Dziesiejsza bochaterka bedzie Eleonora; 44-letnia Bulgarka, ktora znalazla sie w Ancon, na swoje wlasne zyczenie. Doslownie  'na wlasne zyczenie'! Jej historia, ktora mi opowiedziala na naszym pierwszym spotkaniu, byla tak dziwna i niespodziewana, ze bylam tylko w stanie podziekowac jej, ze sie otworzyla i podzielila tym ze mna......

Keren prowadzi studia z dwoma kobietami, ktore siedzialy w wiezieniu w Limie, i wyszly na wolnosc; jedna pond pol roku temu, a druga wyszla 3 miesiace temu.  Slyszalam duzo o nich, gdy Keren odwiedzala je w Ancon, opowiadal mi i opisywala ich 'podroz' w poznawaniu prawdy i Jehowy. Pozniej dostawalam zdjecia od Keren i sprawozdania z ich pierwszych krokow na wolnosci, w tym pierwszego studium, bez otoczenia krat i wysokich wieziennych murow

Teraz ja sama mam okazje poznac je i spedzac czas z nimi. Keren zabiera mnie regularnie na studia z tymi kobietkami. Kazda z nich jest totalnie inna, z innych czesci swiata, inny wiek, ososbowosc, inna historia zyciowa, powody dla ktorych trafila za kratki sa inne i kazda wiedzie teraz inne zycie po oswobodzeniu. Przyblize wam w postach po krotce kazda z nich

Teraz czas na Eleonore

Eleonora miala 17 lat, gdy zaszla w ciaze i urodzila syna. Bardzo go kochala i byla samotnie wychowujaca matka, wiec jak to zazwyczaj bywa - przelewala cale swoje zasoby milosci na dziecko. Bo milosc matki moze nie miec granic, a i czesto w gre wchodzi chec wynagrodzenia niepelnej rodziny. Czesto rezultatem takiej nie-zbalansowanej milosci, jest wyrzadzenie krzywdy dziecku, a w tym i samemu sobie, kiedy dziecko staje sie rozpieszczone i nie ogarniete, a matka jego slugusem... Nie inaczej bylo i w tym wypadku - przynajmniej tak to nakreslila mi sama Eleonora. Chlopak rosl, matka pakowala w niego swoje pieniadze, na ktore ciezko pracowala i nagle bum - 'oswiecenie' : jej 16-to letni syn jest nie do zycia, nic jej nie pomaga w domu, pieniadze wydaje na kolegow i rozrywke, zadnych odpowiedzialnosci i lajtowe zycie, a ona haruje na zmiany, zeby zapewnic jedynakowi jak najlepszy byt. Co teraz? Trzeba wprowadzic zmiany. Eleonora opowiadala jak przez 3 lata tlumaczyla i prosila syna, aby stal sie odpowiedzialny i pomogl jej utrzymywac dom. Mowila takze, ze jej syn mial dobre, miekkie serce, wiec koledzy ze szkoly go wykorzystywali na pieniadze itp. Eleonora, ktora bardzo kochala swego syna, mowi, ze nie byla w stanie zmienic swojego podejscia do syna, ale zaczela martwic sie bardziej o to, ze gdy zabraknie mamy jednego dnia, to jak syn sobie poradzi w zyciu? Wyladuje na ulicy? Bedzie kradl? Zebral?

Brala powaznie pod uwage przeprowadzke do innego kraju, zeby zostawic syna, aby nauczyl sie zycia na wlasna reke. Za kazdym razem jednak, myslac o tej opcji wiedziala, ze gdyby tylko zadzwonil i powiedzial jej, ze potrzebuje pomocy lub pieniedzy, to bez zastanowienia wyslala by mu wszystkie swoje pieniadze. Nie raz, nie dwa, ale zawsze. Wyszlo by, ze wyjechala za granice, zeby utrzymywac swoje dorosle dziecko. Bo to przeciez jej jedyne ukochane dziecko, a milosc matki potrafi byc bezdenna i bezgraniczna. "Moj chlopak to dobry dzieciak, ale co by z niego bylo, gdybym dalej tak to ciagnela? Jakie on by sobie zycie zgotowal? Jak by wogole mogl zalozyc swoja rodzine? Jakim bylby mezem, ojcem?" relacjonuje historie sprzed ponad 8 lat. Wiec co wtedy gdy peknie nic? Gdy miarka sie przebierze?  Czy jednak matczyna milosc ma swoje granice? Do czego moze sie posunac matka, ktora tak bardzo kocha swoje dziecko, ze oddala by mu wszystko? Nawet swoja wolnosc... ?

Jak to mowia: 'Dzban nosi wode dopoki nie peknie'. W wypadku Eleonory, w poczuciu bezradnosci na sytulacje w domu, wpadla ona na nieslychanie absurdalny, iracjonalny, wrecz surrealny pomysl - "Pujde siedziec za kratki! To wkoncu jedyne miejsce, z ktorego nie bede miala mozliwosci mu pomoc, chocbym nie wiem jak chciala. Wreszcie znajdziemy sie w sytulacji, w ktorej ja nic jemu nie moge pomoc, a wrecz to on by mi musial udzielac pomocy" - komentuje, dodajac: "Tylko jak to zrobic, jesli nie jestem agresywna osoba, nie chce nikomu wyrzadzic krzywdy; nie widze tez siebie napadajaca na sklepy itp. Gdybym zniknela na dwa lata za kratki, moze cos by to dalo zeby chlopak sie ogarnal" -  komentuje swoje mysli sprzed kilku lat

"Wywolac wilka z lasu" - akurat wtedy Eleonora natknela sie na czlowieka w Bulgarii, ktory mial powiazania z kartelami narkotykowi w Europie. Byl 'posrednikiem'; mial zalatwiac tak zwane 'muły' - ludzi, ktorzy poleca 'tam', odbiora paczke i przewioza w docelowe miejsce - w tym wypadku paczka miala trafic z Peru do Grecji. Po zalatwieniu roboty Eleonora dostala by 5 tys Euro dla siebie, a 'posrednik' 2 tys. Co w glowie Eleonory zaswitalo? "Idealna robota aby znalezc sie za kratkami". Zgodzila sie zostac 'mułem'. Poleciala do Limy, z Limy do Cusco, gdzie odebrała paczke.

Dla informacji: jesli chodzi o poludniowa czesc Peru , wlasnie to miasto jest czesto punktem podrzutu narkotykow, ktore trafiaja tam z poludniowej czesci jungli -mniej wiecej rejony Pilcopaty i bardziej w glab. Wioske Pilcopata odwiedzilismy ekipa w listopadzie 2015 (zwiezly opis znajduje sie w poscie 'Opowiem Wam o Peru'). Pamietam jeden wieczor, siedzialam w lokalnym 'mlecznym barze' z Monika albo Benkiem przy drewnianym stole zbitym z jakiejs klody na tarasie lokalu, otwartym w strone wioski; jesli mozna tak powiedziec o jednej glownej ulicy, przy ktorej cale zycie osady sie odbywa. Jemy sobie kurczaka z ryzem, gadamy i obserwujemy gwiezdziste niebo. Nagle do domu, kilkanascie metrow przed nami zajezdza wielki terenowy Jeep i wysiada z niego paru osilkow, po chwili kolejny taki Jeep, i po jakims czasie trzeci. Pilcopata nalezy do bardzo biednych, zero turystycznych i znanych ogolnie wiosek, takze na takie auto nie pozwoli sobie zaden przecietny mieszkaniec.... Nie trzeba sie naogladac filmow, zeby sie domyslec co to byla za 'dziupla' i co w tych autach przewozi sie. W drodze do/z Pilco, czesto takie auta nas mijaly

Eleonora kontynuuje swoja opowiesc: "Jak tylko dostalam paczke i ja zobaczylam, wiedzialam ze mnie zlapia. Bylo w niej pare kg białego proszku i byl on bardzo, bardzo slabo zapakowany. Byl obwiniety tylko w jakis worek i jedna szmate materialowa. Bardzo ta paczka smierdziala, nawet z daleka. Nigdy wczesniej nie interesowalam sie tym jak narkotyki powinny byc zapakowane, ale nawet na flmach pokazuja jak skrupulatnie sa one pakowane w specjalne folie i materialy, zeby nie mozna bylo ich wykryc, ani psy wywachac. Wiedzialam ze mnie zlapia z ta paczka, ze pujde siedziec, ale przeciez wlasnie to chialam osiagnac, wiec wsiadlam na samolot lecacy z Cusco do Limy. W Limie mialam sie przesiasc na samolot do Grecji. Wpuscili mnie na samolot do Limy, walizka przeszla normalnie. W Limie poszlam na lotnisku zapalic papierosa i udałam sie pod bramke, gdzie sie wsiada na samolot. Podeszlam z paszportem i wlasnie wtedy mnie zgarneli. Jestem pewna, ze od poczatku juz w Cusco wiedzieli ze wioze narkotyki, ale pewnie chcieli zobaczyc czy w Limie doprowadze ich do grubszej ryby. Wtedy zaczelam rozumiec, ze jestem tylko jakims malym pionkiem w tej grze, i ze w tym samym czasie ogdrywa sie jakis wiekszy i grubszy przemyt. Dowiedzialam sie w karcelu, ze czesto podstawiaja takie przynety jak ja, zeby zostaly zlapane na lotnisku, wtedy cala uwaga sie skupia na mnie, a ktos z wiekszym, dobrej jakosci towarem przeslizguje sie przez ochrone lotniska, ktora wtedy jest skupiona na mnie. Mam co chcialam i sama sie o to prosilam"


'Kosci zostały rzucone' - Eleonora opowiada o swoich pierwszych chwilach w karcelu: "Wyrok dosc mnie zszokowal - 6 lat i 8 miesiecy (podobno to minimum, ktore kazdy dostaje). Myslalam, ze spedze 2 lata lub max 3, wiec uslyszec taki wyrok potrafi zwalic z nog. Postanowilam ze sie zamkne w sobie i nie bede utrzymywac kontaktow z innymi wiezniarkami. W moim umysle jakby nie dopuszczalam mozliwosci pogodzenia sie z faktem, ze jestem w karcelu na tak dlugo. Mowilam tylko po Bulgarsku, a wszyscy inni po hiszpansku albo angielsku. Przez pierwszy rok bylam zbuntowana i postanowilam, ze nie bede sie uczyc hiszpanskiego; ze poprostu tak jak stoje przezyje sobie te pare lat egzystujac w celi. Nie chciałam z nikim  rozmawiać, tylko zaszyć się w koncie i być sama ze sobą. Szybko jednak zrozumialam, ze nie mam szans na przezycie jesli nie naucze sie jezyka kraju, w ktorym wyladowalam. W karcelu nic nie dostajesz oprocz luzka w celi i niedobrego jedzenia, ktore smakuje jak papka dla zwierzat. Jesli chcesz miec papier toaletowy, mydlo, szampon, nie wspominajac o jakimś ubraniu - musisz to wszystko sobie kupic, a zeby sobie kupic musisz za kratkami zarobic jakos pieniadze." Eleonora szybko włączyła swoją kreatywność w ruch i zarabiała pieniądze sprzedając kolczyki, breloczki i łańcuszki które nauczyła się wyrabiać. Czasem też zarobiła jakiś grosz robiąc masaże innym więźniarką.

Keren poznała Eleonore jakieś 2 lata temu; opowiada: "Widziałam ją zawsze siedzącą przy schodach na patio wizyt ze skrzyneczką, sprzedającą ręcznie robioną biżuterię. Chociaż była bardzo opalona i ciemniejszej karnacji to wyglądała mi na cudzoziemkę. Zagadałam do niej pewnego dnia po angielsku, ale odpowiedziała mi po hiszpańsku. Zaczęłyśmy rozmawiać i dowiedziałam się z kąd jest i jak długo jest w Peru. Zapytałam ją czy chciałaby otrzymywać czasopisma w swoim języku. Powiedziała, że inne siostry dają jej czasopisma w Bułgarskim." Keren, co odwiedzała Piedras Gordas zagadywała do Eleonory, która była bardzo zainteresowana sprawami duchowymi, miała sporą wiedzę na tematy Biblijne i glęboką wiarę w Boga. Keren zapytała ją czy nie myślała o poznawaniu Biblii za pomocą publikacji. Eleonora powiedziała jej, ze inne siostry chciały za nią założyć studium, ale wydawały jej się mało cierpliwe i czuła, że zależy im tylko na studium, a nie interesują się jej życiem lub osobą, więc odmawiała studium każdej. Keren przez pare tygodni zagadywała do Eleonory i zawsze prowadziły ciekawe rozmowy na tematy Biblijne. Pewnego dnia, gdy Keren odwiedzała karcel zobaczyła Eleonore smutną i płaczącą, więc podeszła i zaczęła ją pocieszać. Komentuje: "Eleonora była przybita tęsknotą za synem i zmęczona życiem więziennym. Byla tez po jakiejs klutni z inna wiezniarka. Otworzyła się przede mną i opowiedziała o tym co ją gryzie. Chętnie jej wysłuchałam i pokazałam wersety Biblijne, które zawierały pozytywne orędzie i nadzieję na przyszlosc. Pokazałam jej jak Biblia i słowa Boga, w niej zawarte, mogą pomóc jej patrzeć na przyszłość pozytywnie; że w Biblii zawsze można znaleźć pocieszenie. Obiecałam przynieść jej wydrukowaną po Bułgarsku 'Czego uczy Biblia'.  Polubiałyśmy się i krótko po tym zaproponowałam jej, że pomogę jej lepiej zrozumieć Pismo Świętę i obietnice Boże. Zgodziła się". 

Poznawanie Biblii dla nikogo nie jest łatwe. Eleonora gdy studiowala w karcelu miała problem z zaakceptowaniem porzucenia nałogu palenia ze względu na Boga. Mówiła: "To jest moje ciało i nikt mi nie będzie mówił, co mam z nim robić". Z czasem jednak zmienila swoje nastawienie i ostatnio do Keren powiedziala "Wiem, ze wczesniej czy pozniej bede musiala rzucic palenie, jesli chce zrobic postepy i zostac sluga Jehowy, wiec musze sie juz do tej mysli przyzwyczajac"! To niesamowite obserwowac osoby, ktore lepiej poznajac Jehowe chca zmienic siebie dla Niego i sa gotowi dokonac przy tym konkretnych zmian. Eleonorze tez ciezko zaakceptowac idee używania imienia Bożego. Jest gleboko wierzaca osoba i bardzo szanuje Boga, wiec ma ogromne opory przed uzywaniem powszchnej wersji imienia Bozego znanego w jej czy tez hiszpanskim jezyku. Komentuje: "Nie znamy orginalnej wersji imienia Jehowy, wiec nie chce uzywac nie bedac pewna czy ta wersja sie Jemu podoba. Wole z szacunku do Niego nie uzywac Jego imienia". Jest to dosc ciezki dla niej temat, wiec zgodnie ze wskazowkami Keren narazie przeszla dalej z zolta ksiazka, az Eleonora sama sie przekona i zechce uzywac imienia Jehowy.

Eleonora w karcelu miała problemy z panowaniem nad sobą i często dochodziło miedzy nią a innymi więżniarkami do nieprzyjemnej wymiany zdań. Opowiada, ze zaczepiały ją często jakieś kobiety, które szukały zaczepki, a wtedy ona w odwecie wybuchała na nie i czasem dochodziło do przepychanek lub grożenia sobie nawzajem. Mówi: "Kiedyś jedna dziewczyna podeszła do mnie i chciała mnie uderzyć, więc złapałam jej ręce żeby ją unieruchomić, a że jestem silna, to zauważyła że mi nie da rady więc sobie dała spokój. Raczej nie chciałam używać przemocy, ale czasem sytułacja wymagała, żebym sie broniła. Reagowałam też gwałtownie, gdy któraś z więźniarek odzywała sie do mnie źle lub bez szacunku. Nie znosiłam ich zachowania i chciałam z tym walczyć... ale przecież nie zwojuje i nie zmienie świata w ten sposób". Eleonora jest dosc temperamentna i czesto gwaltownie reagowla na zaczepki i niemile slowa od innch wiezniarek. Jednoczesnie nie byla agresywna osoba, wiec prosila Keren o pomoc duchowa w poradzeniu sobie z tymi negatywnymi emocjami. Keren czesto drukowala dla niej materialy z biblioteczki o tym jak sobie z tym radzic i jakie wersety moga pomoc jej opanowac temperament. Keren pozytywnie komentuje zmiany w osobowsci Eleonory, ktora pracuje nad swoim temperamentem i zaczela sobie super radzic z kontorlowaniem checi wybuchniecia czy ostrej reakcji. Poczynila super postepy i Keren mowi ze jest to bardzo zauwazalne. Keren tez opowiada, ze Eleonora juz wczesniej miala bardzo duza wiedze na temat Biblii, ktora czytala i sama studiowala jeszcze w Bulgarii, wiec czasem byla bardzo sceptycznie nastawiona do pouczen Biblijnych, ktore byly dla niej nowe i lubiala czesto poddawac je w powatpiewanie. Z czasem jednak zaczela byc otwarta na nowe pouczenia i pozytywnie na nie reagowac, co sprawilo ze studium dla niej samej bylo bardziej owocne i duch Jehowy dzialal na jej sposob myslenia

Keren opowiadala mi duzo o Eleonorze i o jej ciezkiej finansowej sytulacji. Powiedziala mi ze Eleonora nie ma pieniedzy na jedzenie i je raz na dzien chleb posmarowany olejem. Jej ulubionym napojem jest kawa zalana zimna woda z kranu  do ktorej sie przyzwyczaila w karelu - nie mieli dostepu do wrzacej wody, wiec Eleonora zalewala kawe rozpuszczalna zimna woda z wieziennego kranu. Tak sie przyzwyczaila do tego napoju, ze teraz zawsze ma w plastikowej butelce zimna kawe do picia... Tego dnia Eleonora jechala z bardzo daleka na studium z Keren, wiec Keren zaplanowala maly picknic dla niej w pieknym parku nad oceanem, gdzie Eleonora nigdy nie byla. Wiedziala, ze Eleonora bardzo sie ucieszy, gdy zobaczy hotdogi i slodkie napoje, ktore bardzo lubi, a na ktore jej nie stac. Gdy tylko zobaczylam Eleonore poczulam niezwykla sympatie do tej prostej, pokornej i pozytywnej kobietki.








Chyba fakt, ze pochodzimy z Eleonora z tych samych okolic swiata sprawil, ze ona tez od razu poczula sie swojo w moim towarzystwie mimo, ze ani ja nie mowilam super po hiszpansku, ani ona cokolwiek po angielsku. Otworzla sie wtedy przed nami Eleonora i opowiedziala o sobie i o tym jak znalazla sie za kratkami. Wtedy tez, Keren, pierwszy raz uslyszala ta historie. Keren stara sie byc zawsze bardzo taktowna i nie wypytuje wiezniarek o to jak sie znalazly w karcelu, chyba ze same zaczna o tym rozmowe. Jesli chodzi o mnie i moja ciekawska osobowosc, dodaj do tego zmysl reporteski ..... zaczelam ogolna rozmowa na temat z kad pochodzi, ile mieszka w Peru, jak sobie tu radzi i czy jej sie Peru podoba. Odnalazla sie w rozmowie i ogolnymi pytaniami zachecilam ja do otwarcia sie i wtedy ona sama z siebie zaczela opowiadac o tym jak sie w Peru znalazla. Historia, ktora opisalam powyzej. Bardzo polubialam ta szczera osobe, ktora ma ogromne potrzeby duchowe i szacunek do Boga i Biblii. Studium mialysmy po hiszpansku, ale Eleonora czytala paragrafy i wersety po Bulgarsku. Podczas studium zadawala bardzo wnikliwe pytania i chetnie komentowala akapity i mysli z Pisma Swietego. Byla bardzo szczesliwa i zadowolona z duchowego pokarmu i pikniku. Opowiedziala mi o swoich przebojach po wysjciu z karcelu i ze planuje sie przeprowadzic na swoj pokoj niedlugo. 

'czy to wolnosc? czy to iluzja?'

Eleonora przesiedziala caly swoj wyrok i po 6 latach i 8 miesiacach wreszcie wyszla na wolnosc. Po wyjsciu, latem 2016, zamieszkala w domu znajomego, ktorego poznala w wiezieniu. Ten mezczyzna chcial zeby zostali para i byl bardzo zazdrosny o Eleonore i o to jak ona spedza czas. Chcial zeby pozostawala zawsze w domu i nie pracowala, chcac zeby byla zalezna tylko od niego. Mial jej za zle ze chciala wyjsc i spedzac czas po za domem i wymagal, zeby go informowala o swoich codziennych planach. Eleonora opowiada, ze czula sie jakby z karcelu trafila do domowego aresztu, wiec po paru dniach bez glebszego zastanowienia spakowala sie do plecaczka i uciekla do klasztoru. W Limie jest wiele klasztorow i zakonow, gdzie byli wiezniowie moga znalezc kat do spania w wielkiej hali za jedyne 20 soli za miesiac. Eleonora miala nadzieje, ze wlasnie tam na chwile obecna znajdzie troche spokoju i bedzie sie mogla cieszyc wolnoscia po tylu latach zamkniecia i odciecia od swiata. Niestety to bylo dalekie od rzeczywistosci.... W klasztorze bylo duzo innych dziewczyn o roznych osobowosciach i z roznych powodow, wiec czesto dochodzilo tam do klutni miedzy dziewczynami i Eleonora czesto czula sie jakby mieszkala na bazarze z przekupkami. Jakby tego bylo malo - klasztor zamykal bramy o konkretnej porze i jesli nie byla na czas to nie mogla wejsc do klasztoru i spalaby na ulicy. Dla osob, ktore pracowaly zamykano bramy o 9pm, a jak ktos nie pracowal to musial byc na swojej pryczy o 7pm. Eleonora bardzo chciala przyjsc na zebranie, ale miala czas do 9pm wiec raz przyszla do sali angielskiego zboru, ale nie mogla zostac na zebraniu bo musiala wracac do klasztoru. Przyszla wiec tylko zobaczyc sie ze zborem przed zebraniem, przywitac i porozmawiac, po czym wrocila sie do klasztoru, bo mieszkala daleko. Eleonory pierwsza praca po wyjsciu z karcelu to pomaganie w skladaniu poscieli w wielkiej chemicznej pralni; praca ktora zalatwila jej znajoma Bulgarka pracujaca tam. Eleonora przepracowala tam 1.5 miesiaca po czym zostala zwolniona, ze wzgledu na brak pracy i nadmiar pracownikow. Eleonora nie miala pracy ani pieniedzy, wiec Keren zabrala ja na targ i hurtowo zakupila dla niej breloczki, wisiorki i gumy do zucia, ktore Eleonora mogla sprzedawac przechodniom i kierowca, zatrzymujacym sie na swiatlach w bardzo ruchliwej dzielnicy w srodmiesciu. Eleonora powolutku zarobila sobie jakis grosz i 'zainwestowala' w jednorazowe golarki, ktore zaczela sprzedawac kierowcom zatrzymujacym sie na swiatlach na bardzo ruchliwej drodze. Pracowala ciezko od rana do wieczora przechodzac miedzy autami i oferujac golarki. Ciezka praca, bo chodzisz w spiekocie dnia i caly czas wsrod spalin aut, plus mozna byc potraconym przez auto jak nie jest sie ostroznym. Gdy Eleonora zmeczona wracala przed 9pm do klasztoru i tam zastawala klocace sie dziewczyny, czula jakby znowu znalazla sie w karcelu, gdzie jej zycie dalej jest niespokojne i kontrolowane, a zasady sa jej narzucane z gory. Bardzo przejmowala sie tym ze nie jest w stanie robic postepow duchowych bo nie moze chodzic na zebrania, wiec pewnego dnia spakowala swoje pare rzeczy do plecaka i po 4 miesiacach mieszkania w klasztorze uciekla nad ocean. Opowiada: "Siadlam na plazy nad oceanem i poczulam sie znowu wolna. Nie przeszkadzala mi mysl ze byc moze dzis bede musiala spac na piasku lub na ulicy. Przesiedzialam cale popoludnie do wieczora i modlilam sie do Boga, zeby pomogl mi jakos wszystko ogarnac. Zadzwonilam do znajomej Peruwianki, ktora miala ponad 70 lat i powiedzialam jej o mojej sytulacji i zapytalam, czy nie wie czasem o jakims miejscu gdzie moga bym sie na chwile zatrzymac. Powiedziala, ze moge w jej domu zamieszkac na jakis czas, ze dostane swoj pokoj za to ze bede u niej sprzatac i pomagac jej. Ucieszylam sie ze nie bede mieszkac na ulicy i przenioslam sie tej nocy do niej. Pomyslalam sobie 'nareszcie wolnosc', ale banka szybko prysla. Ta kobieta miala bardzo duze wymagania i chciala, zebym caly dzien spedzala z nia: chodzila na zakupy, zalatwiala jej sprawy i opiekowala sie nia. Ona bardzo wczesnie wstawala i budzila mnie, zebym jej robila sniadania i sprzatala dom. Bylam jej bardzo wdzieczna, ze mialam gdzie spac, ale znowu czulam sie jak wiezniarka, jak niewolnik nalezacy do pana. Nie moglam swobodnie chodzic do pracy, bo ta kobieta chciala mnie miec na wylacznosc, a ja tez czulam sie zoobowiazana byc przy niej. Znowu znalazlam sie w sytulacji, ze ktos kontrouluje moje zycie i kazdy krok. Bylam bardzo zmeczona tym, ale nie mialam ani grosza, zeby isc gdzies na swoje. Chcialam chodzic na zebrania, ale ta kobieta tez nakladala na mnie restrykcje czasowe i musialam byc na kazde jej zawolanie".

Eleonora znala pewnego czlowieka, ktory w biednej i niebezpiecznej dzielnicy Limy ma budynek, w ktorym wynajmuje pokoje i na miesiac kasowal za pokoj 120 soli. "Pomyslam, ze to dla mnie okazja uwolnic sie wreszcie i isc na swoje... ale z kad wziasc tyle pieniedzy? Ulozylam plan i pracowalam wiele godzin na sprzedawaniu golarek i ciulalam sol do sola.  Gdy tylko dolozylam ostatniego sola do kupki moich 119, zadzwonilam do niego i powiedzialam, ze mam na pokuj i chce sie przeprowadzic. Dwa dni pozniej z usmiechem na twarzy pojawilam sie u niego z siatka pelna monet jedno-solowek. Policzyl wszystko i pozwolil mi sie wprowadzic do pokoju. Mialam przy sobie maly plecaczek z kilkoma ciuchami, chlebem i nic wiecej. W pokoju bylo luzko z materacem, stol i jakas szafka z pulkami, na ktorej rozlozylam swoje ciuchy. Lazienke dziele z innymi ludzmi z budynku i nie mamy tam kuchni, wiec 'jedzenie' przygotowuje sobie na stole w pokoju. Nie mialam ani grosza, bo wszystko wydalam na pokuj wiec od razu poszlam do pracy zarobic na jakies jedzenie i na kolejny miesiac czynszu". 

Przez trzy tygodnie nie widzialysmy sie z Eleonora. W pierwszym tygodniu przeprowadzala sie na swoj pokoj, w drugim nie miala pieniedzy na autobus, zeby przyjechac na studium a w kolejnym przeziebila sie bo w jej pokoju jest dziura w oknie i wieczorami jest dosc chlodno bo mieszka na 4-tym pietrze, a nie miala nic oprocz poduszki...

Dwa tygodnie temu, udalo nam sie wkoncu znowu spotkac. Eleonora nie planowala przyjechac na studium mowiac Keren, ze musi isc zarobic pieniazki bo brakuje jej polowe na czynsz, Jednak po zachecajacej rozmowie z Keren, o tym jak Jehowa docenia nasze wszelkie wysilki i stosowanie sie do Mateusza 6:33 zawsze dziala, Eleonora przyjechala na studium do El Malecon. Na ostatnia chwile udalo sie umowic na to studium zone obwodowego i razem z Keren mialy studium w El Malecon. Po studium Keren przyszla po mnie do domu, mowiac ze Eleonora wypytywala o mnie i chcialaby sie ze mna zobaczyc i czeka na lawce za rogiem. Postanowilysmy zabrac Eleonore do Starbucks'a gdzie mogla wypic przepyszna kawe - jej ulubiony napoj. Pamietam jak stalam do kasy i poprosilam ja by sobie wybrala jaka tylko chce kawe mrozona, ktorej nigdy w zyciu nie pila i ona z zszokowana mina do mnie mowi "Kawa za 10 soli?!?! To strasznie drogo. Nie musisz mi takiej kawy kupowac. Wystarczy zwykla czarna, jest tansza". :))))))))))) kazalam jej isc usiasc z Keren i zamowilam jej najlepsza mrozona kawe z bita smietana 😁 Musielibyscie zobaczyc jej mine, gdy sprubowala tej czekoladowej frapuccino. Jedyne co bylo slychac to 'Rico, Rico' ('przepyszne') i ze nigdy nie pila cos tak dobrego. Opowiadala nam o swoich zmaganaich z tym zeby dotrzec na studium, i ze widzi jak jej Bog blogoslawi bo sie z nami spotkala i mogla sie duchowo pokrzepic na studium. Opisala nam miejsce, w ktorym mieszka. Wspomniala, ze jest tam bardzo brudno i troche chlodno w nocy, bo zawiewa z dziury w oknie a ona nie ma zadnego koca ani nic, ale jednoczesnie opowiadala z zapalem jak jest szczesliwa ze mieszka sama i ze moze swobodnie sie czuc i wychodzic gdzie i kiedy chce. Nawet gdy opowiadala o okropnych warunkach jej pokoju i braku pieniedzy, to mowila o tym bez zadnych negatywnych emocji w glosie czy uzalania sie nad swoja sytulacja. Emanowal od niej taki optymizm i pozytywne wibracje, ze czlowiek zaczyna siebie analizowac i swoj sposob patrzenia na swiat. Powiedziala, ze po spotkaniu z nami jedzie do pracy, zeby zarobic na autobus na sobote, zeby przyjechac na jej pierwsze zebranie do nas na sale i ze wierzy ze Bog jej poblogolawi napewno i uda jej sie miec grosz na autobus.





 Keren w miedzy czasie spotkania powiedziala mi, ze ma w domu zestaw koldry i poszewek, ktory chce dac Eleonorze, zeby jej bylo cieplej w nocy. Bez zbednych rozmow z Keren doszlysmy tez do wniosku, ze pujdziemy kupic podstawowe jedzenie dla Eleonory na pare dni i damy jej drobne na autobus za dzisiaj i na sobote. Eleonora czekala na nas na lawce i gdy Keren poszla do domu po posciel, ja poszlam do sklepu zakupic troche jedzenia dla Eleonory. Gdy dostala od nas torby z rzeczami: jedzenia, srodkami czystosci i poscieli, miala lzy w oczach i przytulala mnie mocno mowiac, ze to jest jak prezet od Jehowy, ze czuje ze On o nia dba i dzisiaj sprawil jej niespodzianke. Z uradowana twarza zapakowana po uszy poszla w strone autobusu zegnajac sie slowami "Do zobaczenia w sobote". Bylo to ogromna przyjemnoscia sprawic radosc Eleonorze i wesprzec ja w potrzebie. 

(dostala farbe, ktora Keren nie zuzyla, i na drugi dzien miala juz pomalowany pokoj 😅)

 Szczesliwa Eleonora



W sobote Eleonora pojawia sie na sali i gdy wchodzila zbieralo jej sie na lzy, gdy wiele siostr, ktore odwiedzaly wiezienia w ktorych ona siedziala, przychodzily ja wysciskac na przywitanie. Eleonora byla bardzo wsluchana w ciekawy program, ktory Keren jej tlumaczyla na hiszpanski. Powiedziala, ze bardzo docenia przygotowany program i bedzie sie starala przychodzic dosc regularnie, choc ma daleko do nas na sale. Dostala od nas torbe, w ktorej bylo pare moich ciuchow i gadgetow, ktore beda jej przydatne w nowym pokoju -  ma ledwo ciuchow (2 pary spodnie, butow i 4 bluzki bo nie stac ja na nic). Mimo, ze sama nie mam tu za duzo ciuchow, lub takich ktorych nie uzywam - podzielic sie z nia i pozniej otrzymac smsa z glebokimi wyrazami podziekowania i komentarzem, ze czuje ze to sam Jehowa jej daje te rzeczy - czysta przyjemnosc!!! Widziec szczesliwa Eleonore po spotkaniu z bracmi i siotrami to wspaniale uczucie. Pisala nam pozniej, ze dojechala do domu i lerzy w swierzej poscieli w czystym, wymalowanym pokoju i rozmysla o zebraniu.


(po zebraniu)

W kolejnym tygodniu zabralysmy Eleonore do naszej ulubionej kawiarni nad oceanem, gdzie zaprosilysmy ja na pyszne nalesniki. Bylo to bardzo ciekawe studium i Eleonora zadawala duzo pytan odnosnie Jehowy. Pare razy uzyla Jego imienia i skomentowala, ze dalej ma opory z uzywaniem tego imienia, ale wie, ze aby przyblizyc sie do Boga bedzie musiala uzywac Jego imienia i opowiadac o nim innym. 

Eleonora jest niesamowicie pozytywna osoba i wzbudza ogromna sympatie do siebie. Co mi sie w niej podoba to emanujaca z niej sila zeby sobie radzic z zaistniala sytulacja i szczera osobowosc. Prostota jej myslenia i szacunek dla spraw duchowych jest bardzo ujmujacy w jej osobie. Strasznie sie ciesze, ze moglam ja poznac i spedzam z nia czas. Ostatnio Eleonora zostala babcia i jest z tego powodu bardzo szczesliwa. Bedzie chciala sie podzielic prawda z rodzina, zeby jej wnuczka tez mogla sie znalezc w raju. Gdy ja zapytalam, czy zaluje tego co sie stalo i prawie siedmiu lat w karcelu, odpowiedziala: "Nie ma co rozmyslac o tym co bylo bo 'nie warto płakać nad rozlanym mlekiem'. Czego sie nauczylam to, ze gdzie by sie nie bylo na ziemi trzeba ciezko pracowac i byc szczerym czlowiekiem. Od kad poznalam blizej Boga czuje, ze On sie mna opiekuje i chce zebym zostala jego Swiadkiem. Musze jeszcze duzo zmienic, ale nic nie jest niemozliwe. Przezylam 7 lat w Peruwianskim karcelu i czuje, ze Bog nigdy o mnie nie zapomnial"









3 komentarze:

  1. Niesamowita i pouczajaca historia.. Płakałam razem z Eleonora gdy pojawiła się na pierwszym zebraniu:) Łał! To bardzo zaradna i odporna kobieta i do tego ma serce które zaczyna coraz mocniej bić dla Jehowy!!
    Cieszę się że opowiedziałaś o niej Sarcia!
    Pozdrawiam Was gorąco: Ciebie Sara, Karen i ściskam Eleonore :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hejkaaa! wielu z was mnie pyta jak to z Eleonora i jej synem po tym calym zdarzeniu:
    Eleonora nie zamierza, przynajmniej narazie, wracac do Bulgarii - nie wiem czy bardziej przez to ze nie ma szans uzbierac na bilet czy poprostu nie chce. Ma zamair zostac narazie w Peru i moze otworzyc jakis biznes pewnego dnia jak sie ogarnie. Mowi tez, ze chcialaby wysjc za maz :D

    Jej syn sie usamodzielnil, ma dobra prace, partnerke i coreczka wlasnie sie mu urodzila. Podobno jest dobtym ojcem i czlowiekiem- tak skomentowala Eleonora - 'moja misja spelniona'

    Nie widziala sie z synem przez te wszystkie lata, ale maja czesty kontakt telefoniczny - ktory jej jak narazie odpowiada

    powiedziala tez: "Nasze relacje beda najlepsze jak beda na dystans, ale chce zobaczyc wnuczke i ja poznac"

    :))))))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Toksyczna miłość zaprowadziła Ją na drugi koniec świata.
    Super że ta historia ma taki pozytywny przebieg i życzę tej dziennej kobiecie kolejnych błogosławieństw od Stwórcy!
    Pozdrów Ją mocno kochana i resztę dziewczyn ze zboru.
    Ściskam mocno <3

    OdpowiedzUsuń